Kolejne "opowiadanie", ale raczej dłuższe. ^^ nie sprawdzane, więc...sorry za błędy czy cuś xD
---
Paring : Reita x Ruki (z czasem Aoi x Kai i Uruha x Lizzie)
Ostrzeżenia! : możliwe wulgaryzmy i sceny erotyczne -3-
- Ja mały?! No chyba sobie kpisz! Sam masz małego,
pieprzony dziennikarzu! Mendo pierdolona ty! - odciągałem wyrywającego się
Ruki'ego od zszokowanego reportera. - Reita puść mnie! Ja mu pokażę! Niski,
phiii! Jak ja mu zaraz zrobie małe limo pod okiem...!
- Ruki hamuj się! - warknąłem i rzuciłem nim do limuzyny niczym szmacianą
lalką.Jakoś wyjątkowo nie miałem ochoty na więcej skandali, a przez tego
kurdupla to zawsze jest nieuniknione.
- No co się hamuj? Słyszałeś to pytanie?! "Czy pański wzrost wpływa na
pańską pozycje w zespole?" Ja mu dam pozycje...szmaciarz jeden może i
jestem mały, ale głos mam wielki! Z resztą nie tylko głos...jakbym mu wsadził
to by się udławił, wielkolud... - nawijał jak najęty nie patrząc na zdumioną i
zmieszaną minę szofera.
Co mnie podkusiło, by brać go na imprezę? A było mówione "Żadnych
skandali, jeżeli chcecie, by nasza wytwórnia promowała wasze płyty".No i
komu Kai z managerem zrobią armagedon? No komu? Mi oczywiście, bo nie upilnowałem
tego dzieciaka! A dwoiłem się i troiłem...
- Takanori...
- Co? - przerwał swój monolog i spojrzał na mnie roztargnionym i złym wzrokiem.
- Weź się przymknij, bo mi nerwy zaraz puszczą! - warknąłem i skrzyżowałem ręce
na piersi.Milczałem, aż do końca drogi do hotelu.Lepsze to niż miałbym mu
zrobić krzywdę, a w tym stanie byłem do tego zdolny.
- Hej, Akira... - zagadnął cicho blondyn. - Jesteś na mnie bardzo zły?
- Jak cholera. - burknąłem zdawkowo i gdy zatrzymaliśmy się przed hotelem
wyszedłem z auta jak najszybciej.
Po wejściu do hotelu od razu skierowałem się do swojego pokoju ignorując
powitania innych członków zespołu.Dlaczego ten bachor musi mnie tak wkurwiać?
Rozumiem woda sodowa uderzająca do głowy, przewrażliwienie na punkcie wzrostu,
ale są chyba jakieś granice!
Przecież małe jest piękne...a szczególnie takie blondaski.
No dobrze przyznaję...ten facet mi się podoba.
Ale co z tego skoro on woli laski.
Znaczy się panienki...a nie męskie laski, a szkoda.
Nigdy nie ukrywałem się ze swoją orientacją.Jestem młodym w pełni sprawnym
mężczyzną! I co ja poradzę, że podniecałem się widząc wirujący tyłek Matsumoto,
albo jak zabawiał się z butelkami? To
naprawdę działało i działa na wyobraźnię...
Po
wejściu do pokoju padłem na krwistoczerwoną kanapę i westchnąłem pod nosem.Swój
wzrok skierowałem na barek, który znajdował się zaraz obok mnie.Co mi szkodzi?
Jakoś zrelaksować się muszę, czyż nie? Złapałem butelkę whiskey i nalałem sobie
bursztynowego płynu do szklaneczki wygodniej się sadowiąc.
- Niech mi tylko ktoś teraz tu przyjdzie... - mamrotałem pod nosem i
przyłożyłem szklankę do ust.Nawet nie zdążyłem upić łyka, gdy usłyszałem
pukanie do drzwi.O losie przeokropny...
Z ociąganiem podniosłem się z kanapy i podszedłem do drzwi otwierając je
szeroko.I kto ukazał się moim oczom?
- Mogę wejść? Nie przeszkadzam? - Ruki szczypał skórę na swojej ręce i utkwił
nieco maślany wzrok we mnie.Oh, akt skruchy?
- No wejść możesz.Czy przeszkodziłeś? A i owszem. - westchnąłem i przepuściłem
go w drzwiach.Kiedy wszedł ciągnąc nogę za nogą stanąłem przed nim i wsadziłem
dłonie do kieszeni spodni, patrząc na niego wyczekująco.
- No...przepraszam cię, tak? Nie chciałem, by to tak wyszło...ale tamten koleś
sam zaczął! A ty jako dobry kolega powinieneś mnie bronić! Czyli...w sumie to twoja
wina...także znaj łaskę pana. - machnął władczo ręką, a ja prychnąłem
poddenerwowany i zrobiłem krok ku niemu. - Ż-żartowałem! - pisnął i umknął na
koniec pokoju.Aż parsknąłem śmiechem.Tchórzliwy kociak.
- Hmm...a co mi dasz na przeprosiny? - zapytałem wyzywającym tonem i z
uśmiechem na twarzy.
- No wiesz ty co? To człowiek przychodzi, żałuje, skurche pokazuje, a ty co?
Nie sądziłem, że z ciebie taki materialista. - mruknął.
- Jest coś co mógłbyś mi dać tu i teraz. - powiedziałem i podszedłem do niego
nieśpiesznie.Lubiłem te momenty, gdy nagle objawiał mi się w głowie szatański
plan.
- Co takiego? - uniusł na mnie swoje duże oczy i zrobił pytającą minkę.Wyglądał
tak, jakby nie wyczuwał co się może stać.Oj jaki głupiutki, głupiutki...
- Swój tyłeczek skarbie. - wymruczałem mu do ucha i przyparłem go do
ściany.Pisnął cicho i zaczął się wyrywać nagle się rumieniąc. - Ej no...chcesz
bym przyjął twoje przeprosiny?
- A-ale nie tak! Rei ja nie jestem gejem! - panikował, wytrzeszczając
ślepia.Złapałem go za nadgarstki i trzymałem je nad jego głową, uśmiechając się
szelmowsko.Był teraz taki bezbronny.
- Czas to zmienić.
Nachyliłem się i zacząłem muskać ustami jego wargi, które odruchowo
zacisnął.Nie powiem, cholernie długo to trwało za nim je w końcu rozchylił, ale
gdy to zrobił mogłem wsunął chętny do zabawy język.Pieściłem podniebienie przy
okazji patrząc na niego spod przymrużonych powiek.Miał zamknięte oczy, a jego
policzki oblane były różem co było bardzo żadkim widokiem.Swoim narządem smaku
jedynie trącał nieśmiało mój język w tym samym czasie wzdychając lewdo
słyszalnie w moje usta.
Huh, gdzie się podział ten ostry oraz agresywny chłopak? Czyżby robiła się z
niego baba w łóżku? Hoho~
Całowaliśmy się długo, aż w końcu zsunąłem usta na szyje zaraz potem na obojczyki.Puściłem
jego ręce i zdjąłęm z niego obcisłą bluzkę, którą rzuciłem w kąt.
Polizałem sterczącego, różowiutkiego sutka i zassałem go lekko za co zostałem
nagrodzony słodkim jękiem.
- Akira...poczekaj ja nie wiem co mam robić, ah! - krzyknął nie za głośno, gdy
ugryzłem go w sutka z premedytacją.Oh, Boże rozczulał mnie...mnie kurwa! Mm,
trzeba coś sprawdzić.
Wyprostowałem się i wsunąłem nogę pomiędzy jego drżące uda gdzie wyczułem spore
uwypuklenie.Zachichotałem i zacząłem rozpinać mu rozporek.
- A-Akira przestań! - dalej lamentował, a ja w między czasie padłem na
kolana.Zsunąłem mu nieco materiał spodni oraz bokserek wyjmując naprężoną i
mocno sterczącą męskość na światło wieczorne.Aż oblizałem się na ten widok za
to Ruki jeszcze bardziej się zaczerwienił i zasłonił oczy dłońmi. - Nie patrz!
J-jeżeli posuniesz się o krok za daleko nie wybaczę ci tego!
Prychnąłem i popatrzyłem na niego,
uśmiechając się kącikami ust.
- Przecież już i tak...mi tego nie wybaczysz.No chyba, że ci się spodoba.
Wróciłem wzrokiem na jego podniecene po czym wziąłem go od razu do ust
przytrzymując mu bioderka, by mi nie uciekł.Usłyszałem
jego jęk pełen zawstydzenia i pragnienia.Jednak...?
Uważając na zęby zagłębiłem go w swoje usta, aż do gardła i zacząłem poruszać
głową w przód i w tył pragnąc z całych sił pokazać mu, że to co robimy wcale
nie jest takie straszne.Czułem na podniebieniu jak jego członek pulsuje, a on
sam pojękiwał cicho, zatapiając palce w moich włosach.
Ssałem go łapczywie i zdziwiłem się kiedy niespodziewanie to Takanori zaczął
nadawać tępo moim ruchom głowy.Wręcz szarpał mnie za włosy, wyginając się lekko
i oddychając urywanie, poruszał delikatnie biodrami.Niby nie miałem nic
przeciwko takiemu zachowaniu, ale nie podobało mi się to, że zaczyna stawać się
stroną dominującą.Co to, to nie!
Wyrwałem sie z jego uścisku i wstałem na równe nogi zdejmując z niego spodnie
wraz z bielizną.Popatrzyłem w jego zamglone oczy.Ciągle wydawało mi się, że się
wacha.Może i tak było?
Złapałem go mocno w pasie i odwróciłem tyłem do siebie wypychając jego tyłek w
swoją stronę.Szybko zsunąłem swoją zbędną odzież.
- Suzuki! - jęknął boleśnie, gdy wszedłem w niego do połowy. - W-wyjmij go!
Proszę! Niedobrze mi... - słyszałem jak zaczyna się rozklejać.Ale co teraz
mogłem zrobić? Tak bardzo pragnąłem jego ciała...
Zacisnąłem jedynie wargi i odetchnąłem głośno.
- Przepraszam... - pogładziłem jego plecy i pocałowałem go w kark. - Rozluźnij
się...
- Jakby to było takie łatwe! - jęczał.Oparł się dłońmi o ścianę i spuścił
głowę, miarowo oddychając.By go uspokoić dalej gładziłem jego plecy, boki i
pośladki w myślach odliczając ile to już minut tak stoimy.Gdyby to był jakiś
tam koleś wkurzyłbym się i pieprzyłbym go bez opamiętania.
Jednak to mój przewrażliwiony Taka.Z nim to inna bajka.
- Gdy będziesz gotowy daj znać. - westchnąłem i zagryzłem wargę.Mój penis
domagał się spełnienia i to w trybie natychmiastowym!
W końcu blondasek ruszył biodrami do tyłu przy okazji bardziej się na mnie
nadziewając.Złapałem go za nie.
- Nie jeszcze nie! Sprawdzałem...
Okeeey...
Po chwili zacisnął na mnie mięśnie na co
sapnąłem podniecony do granic.
- Rety,rety jeszcze nie...
- Bawisz się! - warknąłem i wbijając palce w jego skórę zacząłem pchać w niego
w miarę szybko i mocno.Ruki jęknął na to głośno i odwrócił głowę w bok dzięki
czemu widziałem jak zaciska powieki.Mając to uległe ciałko pod sobą czułem się
naprawdę szczęśliwy.Wszystkie moje marzenia czy sny zaczęły się spełniać! Po
mimo, że jego pozycja była wymuszona...
Nachyliłem się i zacząłem sunąć dłonią od jego płaskiego brzucha po tors, drugą
zaś zaczynając pieścić wilgotnego i pulsującego członka czując swoistą
fascynację.Wydawał się być taki delikatny, ale nie brakowało mu
charakteru...niczym dobre wino.Chciałem codziennie upijać łyk tego chodzącego
szczęścia.
Jego nogi drżały jak cały on, a jęki jakie z siebie wydawał były nieziemsko
podniecające.Tylko Taka-chan potrafił doprowadzić człowieka do
obłędu.Poruszałem sie w nim coraz szybciej czując, że długo nie wytrzymam w
takiej ciasnocie.Odchyliłem się do tyłu i dysząc jednoznacznie uniosłem jedną
jego nogę tworząc kąt prosty.Ruki zajęczał przeciągle i wygiął plecy, sapiąc
ciężko.Dzięki tej pozycji mogłem patrzeć na krągłe pośladki Matsumoto
sprawiając sobie tym samym więcej przyjemności.
Niestety nic nie trwa wiecznie i chcąc czy nie chcąc w końcu doszedłem w nim
obficie z niskim jękiem.Idealnie...
Widząc, że i mojemu uke też niewiele brakuje spiąłem się w sobie w zacząłem
pchać w niego agresywniej doprowadzając go tym do szału.
- Ah, tam! Taak Akira! Aah! - krzyknął i doszedł z błogą miną, brudząc swój brzuch.Ten widok -
rzecz bezcenna.
Dysząc jeden ciężej od drugiego, delikatnie wysunąłem się z jego ciała i
podtrzymując, odwróciłem go twarzą do siebie.Unikał mojego spojrzenia i gryzł
wargę.
- Więc? - spytałem po chwili ciszy, czując jak moje serce powoli wraca do
normy.
Blondyn robił dziwne minki jak to tylko on potrafił i westchnął cicho, rysując
palcem jakiś szlaczek na mojej piersi.
- Powiedzmy...że reklamacji nie składam. - mruknął zerkając na mnie. - Ale i
tak przegiąłeś Suzuki! Kto ci pozwolił? Wyraziłem t...
Przerwałem
jego bezsensowną gadkę głębokim pocałunkiem.Dobrze wiedziałem, że małemu się
podobało, ale przecież sobą by nie był gdyby nie zaczął się pieklić.
Tym razem i on włączył się do pocałunku co mnie ucieszyło, jednak naszą piękną
chwilę przerwał huk otwieranych drzwi.Razem z Takanori'm gwałtownie
podskoczyliśmy i spojrzeliśmy na ciemne drewno.
Stał w nich Uruha razem z jakąś babą, którą mocno obejmował za pierś.Wyciągnął
drugą ręke i wykonał gest jakby pokazywał jej królewskie włości.
- Także...no.Mieszkam se tu. - wymamrotał ewidentnie pijany przy okazji
chwiejąc się w przód i tył, a dziewczyna spojrzała na nas i poprawiła okularki,
ciągle zsuwając ręke gitarzysty z biustu na pas.
- Dzielisz pokój z parą? - zapytała, a my z Ruki'm pomachaliśmy jej z nerwowymi
uśmieszkami zakrywając się czym popadnie.Zabiję.Kouyou.Własnymi.Kurwa.Rękoma!
- Nie wiem. - odparł beztrosko bursztynowooki i też łaskawie na nas spojrzał. -
Patrz, włamali mi się do pokoju! Na do-odatek nago! Powiem Reiciusiowi t-to nie
uwierzy!
W tym momencie wykonałem mentalnego facepalma, a Taka prychnął śmiechem.Piany
Uruha to siedem cudów świata, alleluja i koniec owego świata.
- Uruś...chodźmy stąd. - dziewczyna zaczerwieniła się i zaczęła wręcz nieść na
plecach nabrzdąkanego rudzielca.
- Ale to mój pokój! Elizhablebetf! Nie dostaniesz mojego... - i tu się
konwersacja skończyła, bo trzasnąłem za nimi drzwiami.Jakoś nie chcę wiedzieć
co ta Pani nie dostanie...
Hhaha Uruś najlepszy <3.
OdpowiedzUsuńFajnie się czytało , Rukiś jest słodki jak się wkurza ^^