Uprzedzam, że to poniżej to totalny cukier-puder,
aww i te sprawy xd
--
Zaśmiałeś się cicho widząc co wyrabiam.
- Spokojnie Kou. - uśmiechasz się uroczo, a ja położyłem dłonie na Twojej
piersi wyczuwając jak szybko bije Ci serce.Zaplotłem nogi wokół Twych
szczupłych bioder.
- Sam nie jesteś spokojny... - mruknąłem.
Przyłożyłeś usta do moich i znowu zatraciliśmy się w pocałunku przez co nie
wiedziałem jakim cudem znaleźliśmy się w małym, przytulnym salonie.Delikatnie
położyłeś mnie na niziutkiej szafce, którą dostałem po babci.Miałem pewne
wątpliwości co do wytrzymałości tego mebla.Jednak mając Cię przed sobą nie potrafiłem
myśleć o takich rzeczach i tylko jedna myśl plątała mi umysł "Czy to
dzieje się naprawdę?"
Ciągle się uśmiechałeś.Mogłem jedynie wyobrazić sobie ile radości sprawiał Ci
fakt, że zaraz będziemy się kochać.Jak to ładnie brzmi...
- Robiłeś to kiedyś z facetem? - pytasz na chwile będąc poważny.Założyłem Ci
kosmyk czarnych włosów za ucho i zsunąłem ze swojego ramienia luźną, kremową
koszulkę.Każdy mój ruch śledziły Twoje piękne oczy.
- Uhum. - przytaknąłem cicho.Miałem już chłopaka, może dwóch? Jednak zawsze to
ja byłem na górze.
Kiwnąłeś głową i zacząłeś całować moją szyje wsuwając nieco szorstką dłoń pod
koszulke.Poczułem przyjemne dreszcze rozchodzące się po moim ciele.Przymknąłem
powieki i oddałem Ci się całkowicie, pozwalając, byś nieśpiesznie pozbawiał
mnie zbędnych ubrań.Nie chciałem być jednak aż tak bierny, więc uchylając jedno
oko zacząłem masować i smyrać Twoje plecy na co mruczałeś cicho niczym rasowy
kotek.
- Kocham Cię. - wyznałeś w moje usta, ale ja nie odpowiedziałem tym samym. -
Mam nadzieję, że i Ty mnie pokochasz tak mocno jak ja Ciebie.
Poczułem ulgę, że nie naciskałeś.Nie robiłeś smutnej miny nie słysząc miłosnego
wyznania.Cierpliwie dążyłeś do celu, a ja wcale Ci w tym nie przeszkadzałem.
Ucałowałeś mój policzek od którego zacząłeś drogę ku dołowi, zostawiałeś mokre
ślady na skórze.Ponownie zamknąłem oczy, by wsłuchiwać się w Twój lekko drżący
oddech i by lepiej czuć pieszczoty, które z taką pasją mi serwowałeś.
Wśród ciszy, którą przerywały moje głębokie westchnięcia i cykanie starego
zegara usłyszałem jeszcze dźwięk rozpinanego rozporka na który automatycznie
uniosłem lekko biodra.
Znów Cię pragnąłem, jednak jeszcze mocniej niż za pierwszym razem.Chciałem byś
zrobił to zaraz, już, teraz! Bez zbędnego przeciągania.
- Aoi... - zacząłem, ale przerwałeś mi.
- Będzie bolało...troszkę. - powiedziałeś cicho i złapałeś mnie za kolana
trzymając je mocno.
Momentalnie spiąłem się, a przecież jeszcze nic takiego się nie
stało.Pochyliłeś się nade mną, a szafka jęknęła pod nami na co oboje
prychnęliśmy śmiechem.
- To pamiątka po babci... - mruczę otwierając przy okazji oczy.Twoja twarz była
bardzo blisko, słońce grzało co czułem dzięki ciepłym promieniom na ciele.Muszę
przyznać, że Twoja skóra w lekko pomarańczowym świetle wyglądała niezwykle delikatnie.
- Mam nadzieję, że Twoja babcia już przetestowała ten mebel i jest on
przyzwyczajony do takich sytuacji. - zaśmiałeś się unosząc jedną brew.
- Yuu no wiesz coo...
W sumie z rodzinnych opowiadań wiadomo mi, iż babcia była niezwykle kochliwą
osobą...
Ułożyłeś ręce na moich udach i w następnej chwili czułem jak zaczynasz napierać
na mnie podnieconą częścią ciała.Zasyczałem mało zachwycony uczuciem
wypełnienia i objąłem Cię nogami w pasie, ręce zarzucając na Twój kark.Nie
potrzebowałem uspokajających słówek o czym na szczęście wiedziałeś.
Po raz kolejny tego dnia złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku, a Twoje biodra
zaczęły poruszać się szybko co skomentowałem przeciągłym jękiem i wbiciem
paznokci w gładką skórę na karku.Wydawałeś się nienasycony moim ciałem, z
czasem pchałeś we mnie coraz mocniej i chaotyczniej nie szczędząc sobie jęków
pełnych przyjemności, które dla mnie stały się prawdziwą melodią.Sam nie
należałem do cichych, dlatego w krótkim czasie cały dom wypełnił się naszymi
odgłosami zadowolenia.
Zagryzałem wargi i unosiłem biodra chcąc poczuć Cię jak najgłębiej i
najdokładniej.Gorąc jaki bił od Ciebie...chciałem rozpłynąć się pod Tobą.
- Szybiej...szybciej Yuu! - popędzałem Cię, spinając się i dysząc.Ściskałem w
dłoniach kruczoczarne włosy, a moje ciało wyginało się od rozkosznych
dreszczy.Jeszcze chwila...jeszcze...
Pchałeś we mnie z całych sił, pocąc się, a z Twoich rozchylonych warg co rusz
padało moje imię, które w tym momencie brzmiało tak cholernie zmysłowo.
W końcu doszedłem gwałtownie, odrzucając głowę do tyłu z głośnym jękiem.Przez
chwilę słyszałem niczym jak przez ścianę Twój słodki pomruk, gdy osiągałeś
szczyt.Czując nagły wewnętrzny gorąc, aż oblizałem dokładnie spierzchnięte
usta.
Spocony i dyszący opadłeś na mnie od razu tuląc moje wilgotne ciało do
siebie.Nie potrafiłem nie odwzajemnić tego gestu.
- Podobało Ci się? Starałem się... - normowałeś oddech, ale serce nadal biło Ci
jak oszalałe.Podrapałem Cię pieszczotliwie po głowie i westchnąłem zadowolony.
- Wiem, że się starałeś.Było cudownie. - powiedziałem szczerze.
Nagle do moich uszu dostał się nieprzyjemny trzask i w mgnieniu oka śliczna szafeczka pękła, dzięki czemu oboje z krzykiem padliśmy na podłogę i resztki
mebla.
- Aauu...! - zajęczałem boleśnie, a Ty podniosłeś się ze mnie, śmiejąc jak
idiota.
- Najwyraźniej już miał dość... - wstałeś i
pomogłeś mi wstać.Prychnąłem dziko i strzeliłem Ci kuksańca w brzuch na co
skuliłeś się lekko, nie przestając rechotać.
- Zamknij się! Babcia Naoki teraz patrzy na nas z nieba i pewnie...
- Bije nam brawa. - dokończyłeś za mnie, biorąc na ręce.
I cóż mogę powiedzieć?
Jedynie to, że jutro musimy koniecznie kupić nowy, jakiś najlepiej metalowy
mebel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli się podoba to skomentuj :3