Jak zwykle - sorry za buendy ;_; xd
---
Uwielbiam ten stan, kiedy jedną nogą jest się już na jawie, a drugą jeszcze macha się w krainie snu.Wtedy człowiek jest najbardziej zrelaksowany, a ciało w swoim czasie budzi się do życia.
Ahh, cudownie...
Jednak moją chwilę słodkiego rozleniwienia przerwało nagłe huknięcie, jakby coś ciężkiego spadło na podłogę czemu towarzyszyła wiązanka przekleństw.
- Aki...? - burknąłem sennie i podniosłem się do siadu, przecierając zamknięte powieki.Miła pobudka...
- Ś-śpij misiaczku, śpiij... - wyszeptał nerwowo blondyn.
Słysząc jego głos od razu uchyliłem jedno oko czego zaraz pożałowałem.Spokojnie...tylko spokojnie...
- AKIRA COŚ TY ZROBIŁ Z MOJĄ GARDEROBĄ!? - wrzasnąłem, aż mną zatrzęsło.Byłem pewny, że na moich policzkach właśnie wykwitły piękne różowiutkie placki z nerwów.Nie obchodziło mnie to, że Reita właśnie leży zasypany morzem ciuchów, że ledwo porusza kończynami i w ogóle ,że ledwo go widać.Obchodziło mnie za to to, że moja piękna, cudowna, stara szafa wielkości porządnej szafy dla czteroosobowej rodziny właśnie leży połamana! Rozumiecie?! To była jedyna szafa, która mieściła wszystko!
- Spokojnie... - westchnął basista i wygramolił się w końcu z moich strojów.Ja nadal siedziałem na łóżku i nie przejmowałem się, że byłem nagi, a okno było otwarte i mogłem się przeziębić.Kto myśli o takich pierdołach, gdy tu taka tragedia?
Suzuki stanął pewnie na nogach będąc w hawajskiej koszuli i jakiś spodniach, cholera, a mówiłem, by tak się nie ubierał, bo wygląda jak...! No dobrze jego styl to jego styl...
- Czemu rozwaliłeś moją szafeczkę? - zapytałem i popatrzyłem na niego wielkimi oczami jak zbity szczeniak.Rei chyba przyzwyczaił się do moich huśtawek nastrojów, bo tylko uśmiechnął się niewinnie i usiadł obok mnie głaszcząc zaraz mój policzek.Ah, miał taką cieplutką dłoń...
- Nie zrobiłem tego specjalnie.Chciałem zmierzyć ją, by kupić nową.Ta ledwo się trzymała...jak widać...
- Chcesz kupić mi nową szafę? Za dużo masz kasy? - wtuliłem się w niego, a moja złość wyparowała niczym woda na Saharze i gdyby to było możliwe zamachałbym ogonkiem z zadowolenia.Już w głowie kiełkował mi istnie szatański plan jak oskubać Akirę.Hehe...sam tego chciał.
Blondyn pokiwał głową z uśmieszkiem i ucałował mnie w czubek głowy.Burknąłem cicho.
- Co jest? - spytał i złapał mnie za podbrudek bym spojrzał mu w oczy co zrobiłem od razu.Miał takie śliczne, czekoladowe oczęta w które kochałem się patrzeć non stop...
- Daj mi buzi. - zażądałem i zrobiłem dzióbek.Akira zaśmiał się słodko i objął mnie w pasie składając delikatny pocałunek na moich wargach. - Jeszcze... - mruknąłem nienasycony.Blondyn zmusił mnie do tego bym się położył na mięciutkim materacu i padł na mnie od razu zaczynając mnie całować.Robił to czule, ale zarazem namiętnie.Jego męskie, ciepłe dłonie zaczęły sunąć po moich bokach, po chwili prawą zaczął masować mój tors.Westchnąłem w jego wargi lekko podniecony, gdy udem napierał nieco na moje krocze.Wiedział jak mnie pobudzić i udobruchać.
Tą chwilę niestety przerwał nam mój telefon, który wibrował wściekle na podłodze.Razem z Akirą przeklneliśmy cicho.
- Olej to. - wymruczał sunąc, uwaga, odkrytym noskiem po mojej szyi.Jako jego chłopak miałem to specjalne prawo zakazać mu chodzenia w tej szmacie po domu.Oczywiście zgodził się na to bez gadania.No bo...kto by mi się sprzeciwił?
- A jak to Kai i ma co-ah! - jęknąłem cicho kiedy zassał skórę na mojej szyi robiąc sporą malinkę.Czułem jak moja męskość zaczyna wbijać się w jego nogę.
- Daj spokój... - prychnął i zniżył się na mój tors, by zacząć obcałowywać lewego sutka i podgryzać go na co wzdychałem zadowolony.Przymknąłem powieki i zagryzłem wargę, gdy przyjemny dreszczyk przebiegł wzdłuż mojego kręgosłupa.
Kiedy telefon w końcu umilkł sądziłem ,że mamy już spokój, ale nie! Tym razem telefon Akiry rozbrzmiał tandetnym dzwonkiem.Zlał to totalnie.Więc dlaczego ja miałbym się przejmować? Rozluźniłem się i gdy chłopak schodził ustami coraz niżej rozkraczyłem się czekając na przyjemność, którą miał mi zaserwować.
~*~
- No co się tam do cholery dzieje? - wkurzył się rudzielec, rzucając telefonem w kanapę. - Ani Ruki nie odbiera, ani szmaciarz...
- Może śpią...może się pieprzą? - rzucił Aoi, uśmiechając się zawadiacko.Uruha zmierzył go pełnym oburzenia wzrokiem, rumieniąc się.
- O czym ty gadasz? Nie ma mowy, by ten napalony basista tknął mojego Maluszka! - gitarzysta wymachiwał palcem i marszczył brwi niezadowolony.Yuu tylko zaśmiał się i pokręcił głową zapalając papierosa.
Jakby to powiedzieć...Kouyou to dobry człowiek, serio, ale czasem wciskał nos nie tam gdzie powinien.Każdy w zespole wiedział, że Takanori z Akirą są parą i jedynie Uruha nie mógł się z tym pogodzić.Uważał, że Matsumoto jest za delikatny na Reitę, że ten go skrzywdzi, więc starał się trzymać Maleństwo najbliżej siebie, dlatego czasem wydawało się, że Uru jest albo jakimś homofobem, albo kocha się w blondasku.Obie opcje wykluczały się nawzajem, jednak to Shima.On sam siebie do końca nie rozumiał.
- Daj im spokój i chodź tu to mnie. - mruknął zmysłowym tonem brunet siedząc na granatowym fotelu w domu Kou.Aoi był znany z bardzo wczesnych wizyt, dlatego, że "W domu nie mam co robić".A co przyniosłoby większą radość jego wrednej duszy jak nie budzenie przyjaciół o wschodzie słońca?
- Po cholere? - Kou zmierzył przyjaciela podejrzliwym wzrokiem. - Znowu coś kombinujesz?
- Ależ skąd. - uśmiechnął się uroczo starszy i wychylił się z fotela, wypuszczając szary dym z ust. - Bardzo ładnie ci w tych koronkowych majteczkach.
- Yuu! - pisnął gitarzysta i zasłonił się dokładniej beżowym szlafrokiem na co Shiro tylko poszerzył uśmiech. - Jesteś zbok! Po za tym nie odwiedza się ludzi o ósmej rano!
- Dla takich widoków jestem gotów odwiedzać cię nawet w nocy. - Aoi zaciągnął się papierosem i zmierzył stojącego przed nim Uru badawczym wzrokiem. - Masz krągłe pośladki...
- Yuu wypierdzielaj z mojego domu! Bez dyskusji!
~*~
Wygiąłem swoje ciało i jęknąłem głośno imię ukochanego.Poranny seks jest moim ulubionym sportem.
Wbijałem czarne paznokcie w plecy blondyna z każdym jego mocniejszym i głębszym pchnięciem co komentował cichym syczeniem.Wiedziałem jednak, że kryje się w nim mały masochista, więc nie ograniczałem się.
- Reita! Aah! - zacisnąłem powieki i jęczałem znacząco czując zbliżający się orgazm.Pragnąłem w tym momencie jeszcze więcej jego bliskości jeżeli to było w ogóle możliwe.Blondyn objął moje drżące ciało i przyśpieszył swoje ruchy dochodząc we mnie z cichym, niskim jęknięciem.To było za wiele dla mojego podnieconego do granic ciała, dlatego też odchyliłem głowę w tył i wytrysnąłem na jego jak i swój brzuch, pojękując głośno.Cóż nigdy nie należałem do osób cichych.
Starszy opadł na mnie dysząc i wysunął się ze mnie delikatnie, by zaraz wtulić się w moje ciało niczym mały chłopczyk.Po odgarnięciu grzywki z twarzy objąłem go z uśmiechem.
- Takie przeprosiny to ja rozumiem. - wymruczałem po chwili i oblizałem się, machając zwisającą z łóżka nogą.Aki spojrzał na mnie i uniósł jedną brew jednak nic nie powiedział.Westchnął ciężko i ugryzł mnie w obojczyk na co pisnąłem boleśnie.
- Dobra młody jak mamy coś kupić to wstawaj! - podniósł się ze mnie i klepnął w udo. - Ale wpierw ogarnij te szmatki z podłogi...
- To nie są szmatki! - oburzyłem się i wyskoczyłem z łóżka od razu ubierając się w pachnące ciuszki. - One są firmowe, światowe! I pachną...Armani,Gucci i tak dalej znasz ich? - Akira popatrzył na mnie bezsilnie. - No widzisz, a ja noszę ich ciuchy!
- Taki *second-hand?
- ...nie pokazuj mi się na oczy.
Po dwóch godzinach co u mnie jest rekordem wyszliśmy z domu.Była przepiękna pogoda nie za dużo słońca, więcej chmur, cieplutko i mimo wszystko jasno.
Złapałem Reitę za dłoń i splotłem z nim palce ciągnąc go przed siebie.Jeny jaki ten Suzuki jest wolny! Mnie z ekscytacji i radości nosiło jak cholera.
- Takanori ogarnij się, przecież sklep jest zaraz obok. - zaśmiał się mój skarb, jednak posłusznie maszerował szybko obok mnie, machając naszymi splecionymi dłońmi.
- Ale mogą wykupić nam najlepszą szafę i ciuchy, i duperele takie... - mówiłem coraz ciszej i szybko wepchnąłem go do sklepu meblowego, który faktycznie okazał się być blisko domu.
- Zaraz, zaraz jakie ciuchy, jakie duperele, cooo?
Jednak jak zwykle nie miał wiele do gadania.Naszymi finansami zajmowałem się oczywiście ja i to ja miałem ostatnie słowo w kwestii wydawania pieniędzy, haa, haa!
~*~
- A ty ciągle tu siedzisz... - westchnął ciężko rudzielec zakładając przy tym okulary do czytania.Jakoś nie miał oporu, by nie okazywać, iż wczesna wizyta przyjaciela wcale mu nie pasuje. - Krzyżujesz moje plany na dziś, mam nadzieję, że nie zamierzasz siedzieć tu cały dzień. - aktualnie gospodarz siedział już w pełni ubrany na szarej kanapie.
- Plany to tylko plany zawsze można je zmienić, urozmaicić. - uśmiechnął się starszy gitarzysta wylegując się obok niego i wzruszył beztrosko ramionami. - A u ciebie bardzo dobrze mi się siedzi...jeszcze jakbyś jeść dawał...
- To nic nie jadłeś zanim do mnie przyszedłeś? - Uruha zsunął lekko okularki z nosa i spojrzał na chłopaka zza kurtyny gęstych rzęs unosząc brew.Aoi pokręcił głową i spuścił ją. - Jesteś kretynem, wiesz?
- Jesteś taki kochany. - prychnął sarkastycznie Yuu i przysunął się jeszcze bliżej do czytającego jakąś grubą książkę wyższego gitarzysty.Uniusł głowę i wbił w niego swoje wielkie oczyska dźgając go między żebra na co Kouyou podskakiwał leciutko.
- Przestań... - burknął, przewracając stronę.
- Daj mi jeść. - zażądał czarnooki i oparł brodę na barku chłopaka.Shima zesztywniał i obserwował go kątem oka. - No proszę...albo cię zmolestuję.
- To bez sensu.Po tym na pewno nie dałbym ci jeść. - prychnął Uru i machnął ręką na niego. - A tak w ogóle jakoś wcześniej nie czułeś krępacji, by wałęsać się po moim mieszkaniu i wszędzie zaglądać! To teraz coś sobie przygotuj.
- Oj no Shima...Uru...dziubasku... - z każdym wymruczanym czule słowem coraz bardziej obejmował zdezorientowanego blondyna w pasie, a swoimi ustami już muskał linię szczęki bursztynowookiego.Rudzielec poczuł jak gwałtownie praca jego serca przyśpiesza, a po jego plecach przechodząc dziwne dreszcze.Przecież nie może działać na niego w takim sensie Aoi!
- P-przestań się bawić Shiroyama! - jęknął bezsilnie i próbował odsunąć się od napastnika.Nie tylko jego próbował od siebie odsunąć, zostało jeszcze poczucie bezpieczeństwa, które nagle odczuł będąc w jego ramionach.Sapnął rozeźlony, gdy wręcz otoczony serduszkami Yuu nie chciał się odkleić od niego, a swoimi ustami podskubywał skórę na jego szyi.Istnie flustrujące!
- Aoi ty geju! Zostaw prawowitych ludzi w spokoju i idź źreć! W lodówce masz temaki i tazuna sushi! - piszczał chłopak i czuł jak w jego ciele budzi się chore pragnienie.Pragnienie dalszych takich subtelnych pieszczot.Dlatego czym pręcej chciał, by w umyśle bruneta zamiast niego pojawiło się kształtne, smaczne sushi.Głupie, ale tok myślenia Aoi'ego wydawał się być dla Uruhy na poziomie średniego, pospolitego robotnika.Żreć - pracować,Żreć - tworzyć,żreć - komponować i tak w kółko.Aż dziw brał, że trzymał formę.
- Jeszczę tu wrócę. - zapewnił Yuu szepcząc w jego szyję i ucałował ją mocno na co Kou aż spadły okulary z nosa. - A wiesz, że sushi nie powinno przechowywać się w lodówce? Mówiłem ci...Jesteś taki roztrzepany, dziubasku. - pokręcił głową brunet i wstał z kanapy kierując się do kuchni.Zarumieniony Shima tylko podniósł swoje czarne szkiełka i westchnął sobie cichutko pod nosem.Po sekundzie doszło do niego co powiedział przyjaciel i aż się w nim zagotowało co ukazał zaciskając biedne kartki książki.
- Nie mów na mnie per dziubasku, chodząca gejozo ty!
- Phi, odezwał się żelazny heteroseksualista...
~*~
*zmiana narracji*
- A co sądzisz o tym? Ładne? - wokalista przyłożył do siebie długą, szaro-brązową koszulkę z dużym dekoltem i obracał się we wszystkie strony przed lustrem.
- Na tobie wszystko wygląda ślicznie, skarbie. - powiedział szczerze basista i nadal nie mógł uwierzyć, że dał się namówić na zakupy.A mieli kupić tylko szafę! Teraz mają i szafę, i mnóstwo ciuchów, i na dodatek białą w rude ciapki kotkę zwącą się Pandora.Takie rzeczy tylko z Ruki'm.
- A ty co sądzisz o ciuszku? - Taka zwrócił się do Pandory trzymanej przez opaskonosego.Kotka miałknęła i machnęła łapką. - Skoro mówisz, że mam brać...
- Ruki zaczynam się bać o twoje zdrowie psychiczne. - zaśmiał się brązowooki podążając wzrokiem za idącym do kasy Maluszkiem.Matsumoto uśmiechnął się niewinnie i odwrócił głowę w jego stronę zerkając na niego seksownym wzrokiem.
- Powinieneś zacząć się bać o to jakieś kilka lat temu.Teraz musisz to zaakceptować.Czy to nie podniecająca część mnie? To, że nie wiesz co mi we łbie siedzi i co strzeli mi do niego?
- Oczywiście kochanie, a teraz proszę cię zapłać za to, bo ludzie się na nas gapią jak sroki w gnat. - burknął speszony blondyn.Takanori musiał przyznać, że widok szczęśliwego bądź zawstydzonego Reity był czymś przeuroczym i nie często spotykanym.Zamierzał podroczyć się jeszcze ze swoim chłopakiem, więc gdy wyszli ze sklepu kierując się do domu objął go w pasie i wtulił w jego bok jak dziecko.
- Akira-chaaaaaan~ - przymilał się Maluch, a kotka zaczęła mruczeć jakby włączając się do akcji. - A kochasz mniee?
- Głupie pytanie to oczywiste, że tak. - odparł bez namysłu starszy i objął ręką blondyna, przechodząc z nim na pasach.Ruki zamrugał i spojrzał w górę na jego twarz.
- I mówisz to tak głośno? Przy ludziach? Zawsze się wstydziłeś... - chłopak nie krył zdziwienia.Suzuki był bardzo skomplikowaną i dosyć trudną osobistością i rozgryzienie go trwało, i trwa nadal.Ciągle czymś zaskakiwał, zmieniał się na jego oczach...to cieszyło serce wokalisty.
Akira niespodziewanie stanął na środku chodnika i pochylił się ku swojemu ukochanemu zaraz odgarniając niesforny blond kosmyk z jego nieumalowanej przez co słodkiej twarzyczki.
- A teraz już się nie wstydzę.I powiem ci jeszcze jedno...
- Co?
- Naprawdę bardzo mocno cię kocham. - wyznał Reita i złapał ciemnookiego za podbrudek, by złożyć na jego ustach czuły pocałunek.W Takanori'm zagotowało się z radości i lekko się uśmiechając odwzajemnił pocałunek.Po chwili wtulił się ponownie w ukochanego i maszerując wolnym krokiem kierowali się do ciepłego domu.
Godzinę później drzwi za parą blondynów trzasnęły oznajmiając, iż gospodarze wrócili na swoje włości.Matsumoto od razu skierował się na wersalkę w salonie i padł na nią niczym placek przewrócony na patelni.Na dodatek mała kotka wypuszczona z rąk basisty wskoczyła na plecy chłopaka i zaczęła po nim chodzić robiąc mu nieświadomie mini masaż malutkimi łapkami.
Torby do sypialni wniósł oczywiście Reita.I to on posprzątał resztki szafy, zbiegł do sklepu odebrać zapłacony mebel, bo przecież nie chodziliby po mieście z wielkim pudłem, i to on po przebraniu w dresowa spodnie i bokserkę zaczął ją składać.Natomiast przez ten cały czas Ruki leżał i smacznie drzemał, zwinięty w kłębek, a obok niego leżała Pandora pomrukując cicho.
Kiedy Taka się obudził deszcz już padał i to bardzo mocno.Nie orientował się ile spał, jednak gdy się obudził Suzuki oglądał na fotelu swoje późno popołudniowe pasmo wiadomości.Pewnie było już koło 16...czyżby spał aż tak długo?
- O obudziłeś się... - Akira uśmiechnął się na widok potarganego i kiwającego się Maluszka, który patrzył na niego zaspanym wzrokiem. - Spałeś tak długo jakbyś w nocy nie wiadomo co robił. - podniósł się i przeniósł na kanapę od razu wtulając w siebie rozespanego słodziaka, który objął go w pasie i położył głowę na jego ramieniu, zamykając oczy.
- Spałem aż tak długo...? - wymamrotał, kręcąc nosem i układając się na blondynie zamierzał spać dalej.
- Tak koteczku... - Reita patrzył na swojego ukochanego i głaskał go po głowie. - Wiesz, udało mi się poskładać nową szafę.Jest bardzo ładna. - w głosie starszego dało się wyczuć nutkę dumy.
- Serio? Jesteś niesamowity... - Ruki uchylił powieki dzięki czemu teraz patrzyli sobie w oczy.Ciche szemranie telewizora, pomruki śpiącego kocurka, jednostajnie uderzające krople deszczu o okna i dachówki oraz oczy ukochanego, który patrzył teraz na niego z miłością sprawiło, że Takanori poczuł się szczęśliwy.To niby takie zwyczajne, niby pospolite, a potrafiło swoją prostotą oczarować.Drobne gesty, subtelny dźwięk, to wszystko dodawało wyjątkowości w jego codzienności, a szczególnie Akira był tym złotym środkiem na udane życie.
- Pocałuj mnie... - wyszeptał Ruki jakby bojąc się głośnym tonem popsuć ten idealny nastrój.
Suzuki bez zbędnych słów wsunął palce we włosy blondyna i masując mu kark całował go namiętnie, coraz bardziej w siebie wtulając drobne ciało.
Oboje uwielbiali rzadkie momenty, kiedy w zaciszu domu mogli spokojnie okazywać sobie uczucia.
~*~
Wyszło tak, że w sumie Uruha nie mógł ruszyć się z domu za sprawą czarnowłosistego pasożycika, który właśnie pił gorącą czekoladę i siedział otulony kocem w rogu kanapy sluchając audycji w radiu.
Kou w między czasie wykąpał się i pachnąc słodkim balsamem do ciała w najzwyklejszej piżamie wyszedł z parującej łazienki, by także zrobić sobie smacznego napoju.
Kiedy wstawiał mleko musiał przyznać jedno.Obecność Shiro przestała tak działać mu na nerwy co było ciekawym odkryciem.W ogóle Aoi kiedy nastało popołudnie wyciszył się i zajął sobą dzięki czemu nie robił uporządkowanemu gitarzyście rabanu, a wręcz tworzył miłą myśl, że jest do kogo otworzyć usta.Jednak musiał zadać kontrolne pytanie :
- Masz zamiar siedzieć u mnie do jutra?
- Chciałbym...
- No...powiedzmy, że jeśli nadal będziesz taki spokojny to się zgodzę.
W następnej chwili z kuchni wyłonił się gospodarz z parującym kubkiem i usiadł obok skurczonego i wtulonego w kanapę przyjaciela.Popatrzył na bruneta i dmuchając na zawartość kubka upił mały łyk czekolady.
- I co? O ósmej rano odwiedzisz kogoś innego i u niego spędzisz dzień? - zainteresował się rudzielec.
- Może.Ja tego nie planuję działam spontanicznie.W domu nie lubię siedzieć, a ty zawsze mimo, że ci to nie pasuje to gościsz mnie jak najlepiej...
- No, a reszta? Nie są tak gościnni?
- Dawno u nich nie byłem...odwiedzam tylko ciebie. - mruknął czarnooki i uniósł na chłopaka ciepły wzrok.
Takashima nie wiedział co na to odpowiedzieć, ponieważ nie spodziewał się takiego obrotu spraw.Ale faktycznie jakby się zastanowić to dawno nikt nie narzekał na Aoi'ego...
- Drżysz Kou. - zauważył Yuu i już chciał coś powiedzieć, gdy nagle coś brzdękło i zgasło światło.Nastała głucha cisza przerywana uderzeniami deszczu, a w oddali zagrzmiało.Uru przeklnął cicho.
- Wyłączyli prąd.No super. - bursztynowooki zaczął niepewnie się podnosić, by powyłączać wszystko z gniazdek.Zanosiło się na sporą burzę i nie miał zamiaru kupować nowych sprzętów.Jednak powstrzymała go zaciskająca się na jego nadgarstku bardzo ciepła dłoń.
- Proszę cię zostań... - Uruha aż uniósł brwi słysząc błagalną proźbę.Usiadł z powrotem i choć nic nie widział dałby sobie rękę uciąć, że na twarzy Aoi'ego maluje się strach.
- O co chodzi? Boisz się ciemności? Burz?
- I tego, i tego...bardzo głupie wiem. - Yuu po omacku znalazł szafkę stojącą obok i odstawił na nią pusty kubek.Czuł ogarniający go wstyd i strach.Właśnie to było prawdziwym powodem dla którego nigdy nie chciał być sam.Strach przed ciemnością był czymś czego brunet wstydził się i to niebosko.Kto to widział by facet w jego wieku bał się siedzenia samemu po ciemku? Jednak Yuu znalazł na to sposób i spędzał noce u przyjaciół zawsze śpiąc gdzieś blisko nich.Nie ważne czy to była podłoga obok ich łóżka (na szczęście często na niej nie spał) czy "szczęśliwym trafem" samo łóżko, ważna dla niego była bliskość, której w takich momentach potrzebował.A strach przed burzą został zakorzeniony już w dzieciństwie...
Shima znowu nie wiedział co zrobić.Mimo, że wszystko nabrało sensu to nic nie dawało w obecnej sytuacji.Postanowił działać tak jak przyjaciel obok - spontanicznie.
- Może chcesz bym cię...ym, przytulił? - gitarzysta poczuł jak na jego policzki wkrada się zdradziecki rumieniec.
- Nie rób tego jeśli nie chcesz. - usłyszał przygaszony głos.
Uruha chwilę macał czegoś na czym mógłby postawić kubek i zaraz zaczął wpełzać pod koc bruneta, który zdziwiony tym co wyczynia kumpel nie umiał się nie uśmiechnąć.
- Co ty... - mruknął, czując jak włosy chłopaka wchodzą mu w usta.
Ostatecznie Takashima usiadł na nim okrakiem i zakrywając ich ciała grubym, wielkim kocem objął go w pasie kładąc głowę na jego ramieniu.
Robię to tylko by go uspokoić. - powtarzał sobie w myślach młodszy.
- Pasuje ci tak? - spytał blondyn wdychając lekki męski zapach Shiroyamy.Ten pokiwał głową i sunąc chwilę dłońmi po jego plecach w końcu też go objał.Kou przemilczał ten fakt i odetchnął czując, że robi się nieco gorąco w ich kokonie.Ale czemu? Przecież nie było tak ciepło w mieszkaniu...
Deszcz padał nieustannie, mogło się wydawać, że zaraz zaleje całą Japonię.Za oknami było ciemno, a ciężkie burzowe chmury kłębiły się.Nagle do ich uszu dobiegł głośny trzask pioruna obwieszczając, że burza już się rozpoczyna.Aoi na ten dźwięk spiął się i zacisnął palce na koszuli nocnej K'you, który od razu to zauważył.
- Spokojnie, spokojnie to tylko burza, słyszysz Yuu? Jesteśmy bezpieczni w domu. - czuł się jakby mówił do dziecka, ale nie naśmiewał się.Po prostu chciał pomóc przyjacielowi przeżyć tą noc i za dnia pomyśleć nad jakimś rozwiązaniem jego problemu, który był kłopotliwy.
- Wiem Uru ja to wszystko wiem, a i tak... - głos Shiro zadrżał, wyższy słysząc to momentalnie zaczął głaskać go po policzku wczuwając się w swoją rolę.
- Tylko mi tu nie becz! Zrozumiano?
- Kouyou...
- No co?
- Będziesz zły?
- Ale za co?
Zamiast odpowiedzi poczuł na swoich ustach miękkie i ciepłe wargi czarnowłosego, które nieśmiało go muskały.Rudowłosy wpadł w osłupienie przez co nie odwzajemnił drobnej pieszczoty i otworzył szerzej oczy choć i tak nic nie widział.
Co Aoi sobie wyobraża?! Śmie wykorzystywać sytuację? Tylko...dlaczego mi to nie przeszkadza? Czemu czuję dziwne ciepło rozchodzące się po całym ciele? - w głowie Shimy roiło się od sprzecznych myśli przez które działał, o ironio, bezmyślnie.
Dokładnie nie wiedząc kiedy zaczął składać delikatne pocałunki na pełnych oraz zmysłowych ustach, które bez chwili do stracenia zaczęły coraz pewniej smakować słodkich warg przyjaciela.Dłonie Shiroyamy bez zauważenia wkradły się pod koszulkę blondyna i zaczęły gładzić miękką niczym jedwab skórę przechodząc z pleców na brzuch i tors mężczyzny.Uruha objął powoli Yuu za szyję i pozwalał dotykać się, czując przy tym nową, nieznaną dotąd przyjemność.
Blyski i grzmoty nie robiły już na brunecie wrażenia, gdy przed sobą miał już pozbawionego koszulki Uruhę.
- Aoi tylko nie rozpędzaj się... - wyszeptał rudowłosy w momencie, gdy czarnooki masował jego krągłe pośladki.Bądź co bądź nawet nie mógł sobie wyobrazić seksu z gitarzystą.No...póki co...
- Rozumiem. - mruknął brunet przy czym wsunął dłonie pod luźne spodnie blondyna i coraz mocniej ugniatając jego pośladki, mimowolnie zaczął ocierać się o jego krocze, wzdychając cicho z wyraźnej przyjemności.
Ah...tak to ma wyglądać?
Uruha czuł jak podniecenie czarnookiego robi się twardsze i bardziej wypukłe, a i on sam musiał przyznać, że ruchy jakie wykonywał nie były mu obojętne.
- Nie tak mocno... - poprosił słabo gitarzysta, gdy Shiroyama dociskał jego krocze do swojego z drżącym jękiem.Kouyou słysząc jak bardzo czarnooki jest podniecony nie dziwił się sobie, że zaczął obcałowywać delikatnie gorące policzki Aoi'ego z swego rodzaju fascynacją.
Ta niewinna, ale zarazem bardzo namiętna igraszka powoli rozgrzewała ich ciała i rozmywała cichą umowę mówiącą o granicach tego "uspokajania".
Kouyou zapragnął słyszeć czarnowłosego, więc działając instynktownie zabrał rekę z jego szyi i wcisnął ją pod napięty do granic materiał spodni i bokserek wyczuwając pod palcami wilgotnego i naprężonego członka.
- Aż tak cię podniecam? Tak bardzo pragniesz mojego ciała? - szeptał mu do ucha, rozpinając mu rozporek i wyjąwszy jego męskość zaczął poruszać na niej dłonią w górę i w dół.Yuu jęknął podniecająco, podkulając nogi.
- Tak...pragnę cię... - odpowiadał jak w amoku, odchylając głowę w tył.Marzył, że to się kiedyś stanie.Że Uruha bez nacisku i siły zacznie go pieścić i doprowadzać do szaleństwa.
Kochał go, jednak nikt o tym nie wiedział.
W mgnieniu oka spodnie bursztynowookiego zostały rzucone w czeluście za kanapą.Kou nie mógł zauważyć, że Aoi zaczął ślinić swoje palce, by zaraz zacząć wciskać w niego pierwsze palce.
- Yuu, ah... - przez ciało młodszego przebiegł dreszcz. - M-mówiłem byś...
- Proszę...
Takashima nie odpowiedział tylko oparł się o jego pierś i przyśpieszając ruchy swojej dłoni, wypiął się lekko, by być lepiej rozciągniętym.Jeśli już do czegoś miało dojść to wolał by nie było to aż tak bolesne.
Poza tym przeżywał prawdziwą huśtawkę uczuć i nie chciał póki co myśleć o konsekwencjach tego czynu.
Po krótkiej chwili Shiro złapał ukochanego za nadgarstek i zabrał jego dłoń ze swojego członka.Wysunął palce z gorącego i nadal ciasnego wnętrza blondyna i zatapiając usta w jego rozchylonych wargach zaczął nabijać go na siebie.
Takashima zajęczał boleśnie i wygiął się w tył, łapiąc Yuu za włosy.
To czyste szaleństwo! - jakiś głos krzyczał w jego głowie. - Co ja robię do cholery!?
Koc sam zsunął się z jego pleców, gdy Yuu trzymając go za biodra zaczął poruszać jego ciałem jak i swoimi biodrami.Brunet czuł, że sięga nieba, kiedy mięśnie Shimy tak mocno zaciskiwały się na nim.Za to Uruha chwilę cierpiąc zaczął jęczec rozpustnie zaraz drapiąc i wbijając paznokcie w tors starszego.
Oboje w tym momencie pragnęli jednego choć działali z inną myślą, Aoi spełniał swoje miłosne marzenie, a Uru...a on sprawił sobie totalne zamieszanie w sferze uczuciowej.
Bursztynowooki po chwili błądzenia odnalazł upragnione usta Shiroyamy i całując go agresywnie, podskakiwał wręcz na nim, podszczypując stwardniałe sutki gitarzysty, który sapiąc i jęcząc na przemian ugniatał jędrne pośladki swojego uke.Czarnooki wiedział, że zaraz skończy się to czego pragnął od tak długiego czasu i poczuł ukłucie lekkiego smutku.Jednak trzymając mocniej Kou zaczął poruszać się szybciej i głębiej, dysząc znacząco.
- Y-Yuu jeszcze...! - Uruha zacisnął pięści na włosach czarnookiego i chwilę po swoich słowach wytrysnął na brzuch mężczyzny, wyginając się z przeciągłym jękiem w tył.Niedługo po nim doszedł Aoi i przyciągając do siebie spocone ciało blondwłosego stęknął głośno.
Naintensywniejsza część burzy właśnie minęła i zaczęło delikatnie kropić.Heh, przypadek? (dop.aut. Nie sondze XD)
K'you wraz z Yuu, dysząc, nie wierzyli co właśnie zrobili, a w szczególności zaplątany w myślach Shima.Chłopak podniósł się wysuwając przy okazji z siebie męskość bruneta i zwyczajnie wtulił się w jego tors.
- Pytałeś się mnie czy będę zły...więc powiem ci, że na razie nie jestem zły. - wymruczał sennie gitarzysta i w oka mgnieniu zasnął, wyczerpany.Aoi uśmiechnął sie do siebie i znajdując koc na podłodze okrył ponownie swoje jak i jego ciało zaraz idąc w ślady młodszego.W głowie miał myśl, by ranek nigdy nie nadszedł...
- Kocham cię. - wyszeptał przed zaśnięciem, jednak Kouyou tego nie usłyszał.
---
* second-hand : jakby kto nie wiedział sklep z używaną odzieżom.Reita ty deklu XD