Oukey, dawno mnie nie było, ale to przez to, iż nie posiadam internetów w domu ;-; także nie jest mi łatwo cokolwiek dodawać i na dodatek szkoła...bleh ><
P.S. Ta "pioseneczka" została wymyślona w nocy, wiec proszę nie oceniać tego XD
............................................
- Yuu powiedz mi jakim cudem jeszcze ci się nie znudziłem? Ciągle marudzisz jaki to jestem często roztrzepany, że myślę o głupotach...
Szedłem razem z brunetem przez park i trzymałem go mocno za dłoń, splatając nasze palce.Kochałem go z całego serca i nie potrafiłem wyobrazić sobie nawet chwili bez jego magnetycznego spojrzenia czy słodkiego uśmiechu.Byłem uzależniony od niego i póki co nie wynaleziono leku na Aoi'ego.Jego się po prostu kochało.
- Wiesz też się zastanawiam jak to się stało.... - mruknął i posłał mi rozbawione spojrzenie na które burknąłem cichutko pod nosem. - sądzę, że właśnie dlatego, że jesteś taki jaki jesteś sprawiasz, że chcę z tobą iść tym obesranym parkiem o zachodzie słońca zamiast siedzieć z gitarą. - zaśmiał się i wyjął wolną dłonią paczkę papierosów ze skórzanych spodni.
- No Aoi! - fuknąłem, podnosząc głowę do góry by lepiej na niego spojrzeć. - Jakim obesranym czysto tu jest...poza tym, jesteś bardzo nie romantyczny i ciągle myślisz o gitarze. - poprawiłem okulary przeciwsłoneczne na nosie i strąciłem kosmyki grzywki z czoła.
Przez to, że ciągle zamykał się w swoim pokoju z gitarą stałem się zazdrosny o instrument! Rozumiecie? Czułem zazdrość, gdy Shiro brzdąkał albo na tym kawałku drewna w kształcie gruszki, albo zdecydowanie głośniejszej cholerze z wzmacniaczem! Spędzał z tymi rzeczami więcej czasu niż ze mną! Jednak nie potrafiłem powiedzieć mu wprost, że mi to nie pasuje.Był zawsze taki szczęśliwy, gdy komponował...
- Mimo to nadal mnie kochasz. - wypuścił z ust szare kłęby dymu odchylając głowę do tyłu.W tym samym czasie letni, ciepły wiatr rozwiał mu nieco włosy, a drzewa nad nami zaszeleściły delikatnie przepuszczając pomarańczowe promienie słońca.
Czy to możliwe, żeby człowiek gdziekolwiek się nie pojawił wyglądał obłędnie? Czarnowłosemu to wychodziło nawet lepiej niż mnie.
Kopnąłem bez specjalnego wysiłku grudkę ziemi i spojrzałem na bok.Moim oczom ukazał się miły dla oka obrazek dwójki małych dzieci, mamy, która ganiała za nimi ze śmiechem i ojca, który tylko siedział na kocu rozłożonym na trawie i robił im zdjęcia.
Ciekawe czy... - leniwie zwróciłem wzrok na nucącego jakąś melodie Shiro. - Yuu kiedykolwiek myślał o dzieciach? Przecież przeze mnie stał się...
- O czym tak myślisz, skarbie? - moje myśli przerwał ciepły głos mojego chłopaka i równie przyjemne ciepło owiewające moje ucho.Uniosłem kącik ust i pokręciłem głową, przyśpieszając tępo naszego leniwego spacerku. - Oj, skoro tak daleko wyciągasz swoje krótkie kopytka to serio musi cię coś gryźć.Znam cię trochę... - westchnął, posłusznie podążając za mną.Kiedy minęliśmy radosną rodzinkę zwolniłem i odetchnąłem głęboko.
Nigdy nie myślałem nad tym czy Shiroyama przed "poznaniem" mnie, a będąc ze swoją uwczesną dziewczyną planował coś poważnego.Pamiętam jego słowa "No jestem jeszcze w miarę młody...ale coś stałego by się przydało, prawda?"
Coś stałego...a czy można stworzyć coś stałego z drugim mężczyzną? Nie wiem...
- Bo... - mruknąłem i nagle stanąłem w miejscu, na środku dróżki, spuszczając automatycznie głowę.Nie kryłem lekkiego strachu przez to o co chciałem go zapytać.A jak przyzna mi rację? Jak powie, że ten rok jak jesteśmy razem to tylko ciekawa, fascynująca przygoda? Za dużo pytań, zbędnych pytań...
- No co tam? - ukochany bez krępacji stanął przede mną i objął w pasie, spoglądając na mnie z góry co wcale mi nie ułatwiało zadania tego trudnego pytania.
- Czy gdy chodziłeś z Naomi to planowałeś z nią być tak...na zawsze? Ciągle czuję, jakbym coś wam pokrzyżował... - wyznałem i podniosłem głowę do góry.Shiroyama patrzył na mnie uważnie i widząc jego lekkie zmieszanie wcale nie poczułem się lepiej. - Niby jesteś bi...ale nigdy w życiu nie widziałem cię z chłopakiem.Chodzi mi o to, że nie chcę byś czuł się jakoś nie spełniony życiowo czy coś...
Zagryzłem dolną wargę i umilkłem.
Jesteś idiotą Takanori! Po co w ogóle pytałeś? - warknąłem na siebie w myślach.
Czarnooki po, dla mnie cholernie długiej, chwili położył ciepłą dłoń na moim policzku i pogłaskał mnie kciukiem, nachylając się.Wbiłem cielęcy wzrok w jego oczy, a on uśmiechnął się subtelnie.
- Przyznam wtedy myślałem o niej jak o kimś kto będzie w moim życiu jedyną, ukochaną osobą. - już zmrużyłem lekko powieki i otworzyłem szerzej usta by coś powiedzieć, ale wskazujący palec gitarzysty, który usadowił się na nich, skutecznie mi to uniemożliwił. - Jednak dwanaście miesięcy temu uświadomiłeś mi, że jest obok mnie osoba, która robiła dla mnie wszystko.Wcześniej tego nie zauważałem...na szczęście w porę się zorientowałem i skupiłem na tej małej, trzęsącej się z przesytu nie odwzajemnionej miłości osóbce. - delikatnie pstryknął palcem w mój nos. - Kocham cię i teraz jestem stu procentowo pewny, że to ty jesteś tą cichą i wbrew pozorom uspokajającą kupką nerwów przy której chce zostać. - zakończył swój monolog szerokim uśmiechem i ujął moją twarz w dłoniach.
Nie wiedziałem co na to odpowiedzieć, zwyczajnie mnie zatkało.Nie spodziewałem się po Yuu takiego wyznania i choć do romantyzmu jeszcze mu daleko to i tak wszystko powiedział tak...tak wyjątkowo...
Wystarczyła chwila mojego zamyślenia bym nie zauważył kiedy jego miękkie usta wylądowały na moich.Patrzył na mnie dosłownie sekundę, by zaraz powoli zamknąć powieki i wsuwając palce w moje włosy zacząć pogłębiać pocałunek w który wkładał tak dużo czułości.
Nie przesadne będzie, jeżeli powiem, że rozpływałem się w jego objęciach i Bogu dzięki, że mnie trzymał, bo nogi momentalnie mi zmiękły.Zapomniałem o ludziach, którzy nas otaczali i o słowach, które padały z ich ust.Liczyło się dla mnie to, że Shiroyama naprawdę mnie kochał i może byłem głupim, tandetnym romantykiem, ale potrzebowałem tego typu zapewnień.
Przyciągnął pewnym ruchem moje ciało do siebie i zaskakując mnie ścisnął mój pośladek z cichym mruknięciem.Co za zboczuch!
Jednak i tak przebiegły mnie dreszcze podniecenia, a z ust wymknął się stłumiony jęk.O nie, nie w takim miejscu!
Kosztowało mnie to wiele sił, by odsunąć się od rozochoconego bruneta po czym dźgnąłem go palcem między żebra na co ten skulił się z prychnięciem.
- Za coo? - spojrzał na mnie jak zbity psiak i po wyprostowaniu poderwał mnie do góry, trzymając silnie za nogi.Pisnąłem wystraszony i złapałem się kurczowo jego barków robiąc zaraz wredną minę.
- Kto pozwolił ci miętosić moją pupcie? Na dodatek w miejscu publicznym!
- Nikt nie patrzył...poza tym to moja seksowna, jędrna pupcia i mogę ci ją nawet wycałować! - śmiał się radośnie i maszerował gdzieś przed siebie, wychylając się by cokolwiek widzieć.Trzepnąłem go z oburzoną miną w głowę, by po chwili wplątać palce w jego gęste, pachnące miętą włosy i zacząć go masować.
- Jesteś antyromantyczny zboczeniec. - podsumowałem go w trzech słowach.
No co, bardzo się nie myliłem.Yuu zawsze zawstydzał mnie w łóżku i wymyślał jakieś porąbane pozycje tylko po to, by napatrzeć się na moją goliznę! A ja co? A ja pozwalałem mu na to, bo jeżeli o te sprawy chodzi to Aoi jest wyśmienitym kochankiem...
- Dobra! Więc teraz wracamy do mieszkania i skomponuję specjalnie dla ciebie balladę tak romantyczną, że będziesz mnie błagał, bym przestał. - w jego głosie wyczułem sporą nutę determinacji i pewności siebie.Zaśmiałem się rozbawiony i aż przechyliłem do przodu, jednak mój chłopak miał refleks i wzmocnił objęcia bym nie upadł.
- Już to widzę...jestem taki ciekawy twojego wokalu, koteczku.- dyndając tak na ramieniu bruneta, machałem do ludzi.
Czasem trzeba rozbawić szare życie swoich fanów, no nie?
- Jeszcze się zdziwisz. - prychnął.
~*~
Chwilę później wróciliśmy do ciepłego i przytulnego mieszkanka w którym już czekał nasz rudy kotek - Nyu.
Z radością w oczach zsunąłem szybko trampki przy drzwiach i rozpiąłem nieco szarą bluzę w paski podchodząc do miauczącego przyjaciela, który, gdybym był zoofilem powiedziałbym, zmysłowym krokiem podskakiwał ku mojej osobie.
- Nyu! - zawołałem i kucnąłem przy szafce na buty, by podrapać mruczącego kociaczka.
- Lubię jak wymawiasz jego imię. - westchnął brunet i nawet nie spostrzegłem kiedy zamknął się w swoim pokoju, który znajdował się zaraz obok owej szafki.Prowadziły do tego pokoju ciemnobrązowe, drewniane drzwi ze złotą klamką.
Co by pewnie ukazać ważność cnego pokoiku.
Ja za to w samych skarpetkach razem z Nyu udałem się do małej kuchni.Gdy się do niej wchodziło od razu przed oczami miało się lodówkę koloru bezowego.Aoi chciał by tak stała, by w nocy łatwiej podjadać.Zaraz obok lodówki był nieduży, jasny, drewniany stół zakryty krwistoczerwonym obrusikiem, a na nim stał wazonik z kwiatkami.
To już mój wymysł.
Dwa drewniane krzesła po bokach, kamienne płytki na podłodze, oraz szafki, rzecz jasna, drewniane w których poukrywane były kolorowe talerze, kubeczki, szklanki...wiecie co macie w szafkach, prawda? No.To my mamy to samo.
Także stojąc przed palnikiem sięgnąłem do szafeczki nad nim, by wyciągnąć żółty kubek i wsypać do niego herbatę owocową.Kotek zaraz wskoczył na półkę obok i usiadł, patrząc na mnie jakby wyczekująco.
- Czekasz na jakieś nowe wiadomości? - zapytałem kota, stawiając czajnik na gazie. - Nie zaskoczę cię niczym, mój drogi. - spojrzałem na niego i napotkałem ślicznie niebieskawe oczęta. - Yuu nadal mnie kocha, znów mnie zmacał...
Nyu jedynie miałknął przeciągle, widocznie znużony monotonnością swoich właścicieli i opuścił mnie w trybie natychmiastowym.
I tak, rozmawiam z kotem.
Usiadłem ciężko na krześle i z nudów, czekając na wodę, wyciągnąłem telefon z kieszeni rurek co łatwe nie było i zajrzałem co w internecie piszczy.
A piszczało sporo.Na tweeterze dodałem skromny post, nigdy nie zamierzałem przebić Yuu oraz jego postów, bo to fizycznie niemożliwe, wiele ludzi skomentowało moje zdjęcie na instagramie...
- Nudy! - jęknąłem do siebie boleśnie i wydąłem wargi. - Co za...
I nagle przed moimi oczami, podczas przeglądania stron, pojawiły się jakieś zdjątka.
Czy to...ja?
No tak to ja! Ten wzrost...zaraz, a to niby Yuu? Ale...czemu on mi wsadza to...coo?
Czując delikatne pieczenie na policzkach wyszedłem z podejrzanej strony i odetchnąłem ciężko.Przyznam, że z tym seksoholikiem już różne rzeczy robiłem, ale seks-zabawki?! Nigdy! W ogóle to fani są przerażający!
- Kotku chodź do mnie! - usłyszałem stłumiony głos ukochanego, więc wyłączając przedtem gaz pod czajnikiem, udałem się do twierdzy dziubaska.
Ostrożnie otworzyłem drzwi i na początku zauważyłem, że jest tu ciemnawo, dopiero potem ujrzałem Aoi'ego w krótkich, czarnych spodenkach oraz białym podkoszulku siedzącego na czarnej sofie z akustykiem na kolanach.Obok mebla po prawej stronie stała szafeczka nocna, a na niej radio i lampka, po drugiej stronie sofy stał wzmacniacz i gitara, stos nieuporządkowanych papierów na podłodze na dodatek potknąłem się o jakiś kabel...jednym słowem istny burdel!
- Skarbie, kiedy tu sprzątałeś? - zapytałem kontrolnie i wchodząc na włochaty, szary dywan, uśmiechnąłem się lekko czując pod stopami frędzelki.Usiadłem na podłodze uważając by nic nie zgnieść swoim tyłkiem i złapałem z miękkiej sofki gumkę do włosów.
- Nie...nie pamiętam... - odparł zamyślony i coś szybko poprawiał na wymiętolonej karteczce, marszcząc nos gdy okulary zsuwały mu się z nosa.Oh, tak seksownie wyglądał w okularach...
- Aha. - odparłem zdawkowo i związałem włosy w kitkę. - A po co mnie tu wezwałeś?
- No...wiem, że uważasz, że nic dobrego nie powstanie w parę chwil. - tu kiwnąłem głową. - Ale wiesz, liczą się chęci! - zastrzegł, chrząkając cicho.
Zerknął jeszcze raz na kartkę i zdejmując okulary oraz strząsając włosy z twarzy nachylił się nad gitarą, by w następnej chwili wydobyć z niej łagodne, wręcz ciepłe dźwięki.Mój uśmiech poszerzył się, gdy napotkałem zadowolone oczy kochanka.
"Wiem, że już dawno powinienem zauważyć
to czego mi brakowało,
zdecydowanie to nie były obfite, podskakujące biusty..."
Próbowałem się nie zaśmiać słysząc jak Aoi usilnie stara się czysto śpiewać.Zachowałem jednak powagę i podkuliłem nogi pod brodę, obejmując je rękoma.
''Nie sądziłem, że wystarczy Twoje ciche "Kocham Cię",
bym zaczął zmieniać to czego zmienić się bałem.
W życiu nie raz
musiałem otrząsnąć się z żalu,
podnieść wysoko głowę,
wspominać coś jak rozkoszne marzenie.
Skrywać swoje myśli,
choć cisnęły mi się na usta...
Nie umiem tak jak Ty mówić z głębi serca,
bo to jest to czego właśnie się boję.
Ale uczę się...
Potrafię jedynie stworzyć tą delikatną melodię,
która zapisze się w Twojej pamięci jako
"Dla Ciebie"..."
Ostatnie dwa słowa wyszeptał, palcami subtelnie szarpiąc za struny i spojrzał na moją postać wielkimi oczami.
- Ten...tekst, że tak to nazwę to wymyśliłem teraz, improwizowałem...nie krzycz na mnie tylko! - poprosił niczym dziecko i odłożył czarny akustyk na bok.
Szczerze?
Może i tekst nie miał większego sensu, może i faktycznie nie umiał zaśpiewać tego czysto.Ale fakt, że zrobił to dla mnie, że zaśpiewał choć nigdy do tej pory nie udawało mi się go do tego namówić...
- To było śliczne.Naprawdę śliczne. - powiedziałem wstając z podłogi i usiadłem mu na kolanach.Wtuliłem się w jego tors od razu. - Dziękuję.
- Widzisz? Umiem być romantyczny. - brunet objął mnie mocno i pocałował w szyję na co westchnąłem cichutko.
- Oczywiście.
Shiroyama pachniał męskimi perfumami, które kręciły lekko w nos.Nie przeszkadzało mi to jednak w skubaniu wargami z nudów jego miękkiej skóry na obojczyku.Aoi na tą drobną pieszczotę odchylił głowę do tyłu i zsunął dłonie na moje pośladki, zaciskając na nich miarowo paluszki.
No dziś ma ewidentną chcicę!
Przeszedł mnie delikatny dreszczyk na co zarumieniłem się i objąłem go za szyję.Po chwili poczułem jak zahacza kciukami o moje spodnie.
- Rozepnij je. - poprosił cicho, patrząc na mnie spod ciemnych rzęs.
Szybko odpiąłem guzik i rozsunąłem rozporek po czym on zdjął z moich pośladków zbędny materiał.Nachylił się ku mnie i wyprostował, zaczynając obcałowywać oraz ssać moją szyję.
On wie co ja lubię...
Położyłem dłonie na jego torsie i odchyliłem głowę w bok, by zaraz wydawać z siebie półgłośne jęki spowodowane natarczywym napieraniem jego palca pod bokserkami na moje wejście.Palące uczucie, które zaczęło we mnie buzować wzięło nade mną całkowitą kontrolę.
- Yuu... - wymruczałem mu do ucha na co on tylko uśmiechnął się.
Nie miał wcale zamiaru tak szybko mi ulżyć.A ja dzisiaj wyjątkowo nie miałem ochoty na całe to pitolenie w grę wstępną!
Dlatego chcąc go zmotywować, przy okazji próbując zapomnieć o wstydzie, odnalazłem dłonią jego krocze i ścisnąłem je mocno na co stęknął podniecająco i zadrżał.
- Taka n... - nie pozwoliłem mu skończyć, bo nie powiem, wciągnęło mnie pocieranie i uciskanie powiększającej się wypukłości na jego szortach.Gitarzysta przymknął powieki i oparł się z powrotem o sofę delikatnie wypychając biodra w moją stronę.
- Lubisz tak mocno? - zapytałem zmysłowym głosem i wsunąłem drugą dłoń pod jego podkoszulek podszczypując mu sutka.Yuu jęknął głośno dzięki czemu aż sam westchnąłem zadowolony ze swoich poczynań.Był seksownie uroczy.
Nie minęła sekunda, kiedy jego naprężona i wilgotna męskość wyszła na światło dzienne.Masując i podszczypując mu tors, poruszałem energicznie dłonią wzdłuż trzonu, obserwując jak rumieńce wpełzają na policzki dotąd zawsze bladego Shiro.
- Taka jeszcze chwila i przez ciebie dojdę... - ostrzegł, łapiąc moją dłoń zaciśniętą na jego członku. - Ruki... - stęknął znacząco.
Zatrzymałem nagle dłoń, a Aoi otworzył zaskoczony oczy.
- Hyhy~ - uśmiechnąłem się wrednie i posłałem mu buziaka.Nie wiem czemu czułem się dumny z siebie.
- No i z czego się chichrasz, smrodzie? - warknął czarnooki, brutalnie zdejmując mi z włosów gumkę.Pisnąłem boleśnie i złapałem się bolącej głowy, gdy ten błyskawicznie przewrócił mnie na brzuch, konkretnie...na włochaty dywan.
Upadek nie należał do przyjemnych.Skrzywiłem się niezadowolony i próbowałem podnieść, lecz z ponowną brutalnością zostałem przyciśnięty do dywanu.Słyszałem chwilę jak zrzuca z siebie koszulkę niemal agresywnym ruchem i poczułem jak nerwowo całkiem ściąga ze mnie spodnie i bokserki w wisienki.
- Y-Yuu? - zląkłem się, że zrobi mi coś złego w ramach zemsty.To było by idiotyczne i kretyńskie, ale to nabuzowany Aoi! On potrafi dosłownie zgwałcić i zostawić człowieka z krwawiącą i dupą, i duszą...
- Ciiicho. - zasyczał jedną ręką trzymając mnie za głowę. - Leż spokojnie, a będzie dobrze.
W końcu puścił moją biedną łepetynę i mogłem wypluć frędzle z ust, a fe! Jednak zaraz złapał mnie za biodra i...
- Kurwa jego mać! - wydarłem się na całe mieszkanie i zacisnąłem z całej siły pięści na dywanie. - Wyjmij, wyjmij go! Aoi!
Nie sądziłem, że będzie zdolny do takiej podłości! By wpychać się tym swoim kutongiem we mnie tak od razu! Dobrze, wcześniej chciałem by tak zrobił, ale no...nie tak!
Nie usłyszałem solennych przeprosin, ani nie poczułem jakiegokolwiek czułego mizianka po plecach.Czarnowłosy widocznie goniąc za popędem zaczął pchać we mnie biodrami z całej siły, za każdym razem wzdychając głośno z rozkoszy.
- K-kretyn.. - wyjęczałem cicho.Powstrzymałem łzy i zagryzając wargę odwróciłem trochę głowę, by spojrzeć na niego.Był wygięty w lekki łuk i wyglądał jak napalony zboczeniec!
...nieziemsko przystojny napaleniec z niego...
- Mmmah... - jęknąłem nagle, gdy nie zapomniał o moich potrzebach i w rytmie swoich pchnięć pieścił mojego mniejszego choć równie wymagającego penisa.
Przełknąłem w końcu cierpki ból i zamykając oczy z chwili na chwilę zacząłem czuć rosnące ciepło promieniujące z podbrzusza na całe ciało.
Może ja jestem masochistą?
Oblizałem wulgarnie wargi i nim się zorientowałem zostałem przyciągnięty do torsu swojego "gwałciciela".Trzymał mnie mocno w pasie jedną ręką, a drugą uniósł moją prawą nogę tworząc coś jakby kąt prosty.Jak zwykle powyginał mnie i z ciężkim od podniecenia stęknięciem wbijał się między zaciśnięte mięśnie.
Będąc tak blisko tego cudownego i spiętego ciała, czułem jakie dreszcze przechodziły po nim.
Po kilku tak agresywnych pchnięciach trafił w mój czuły punkt co obwieściłem krzykiem.Polizał mnie za uchem i złapał za członka, bawiąc się nim w najlepsze.
- Pieprz mnie...! - wyjęczałem donośnie, co Yuu skomentował sugerującym zbliżający się orgazm posapywaniem wprost do mojego ucha.
Zacisnął palce na mojej skórze, biodrami wykonał serię chaotycznych ruchów, by w końcu wytrysnąć w moim wnętrzu ze słodkim westchnięciem pełnym ulgi.Poruszając się już nieco wolniej, pocałował mnie w policzek i ścisnął mocno czubek penisa, drażniąc moją prostatę.
Wystarczyła chwila, parę namiętnych ruchów i nierówny oddech ukochanego bym spuścił się na jego dłoń i rozluźniony orgazmem wygiął się lekko ze stęknięciem.
Yuu usiadł zaraz na podłodze i puścił mnie przez co niczym szmaciana lalka upadłem znowu na tym razem przyjemnie łaskoczący, puszysty...
- Nyu? - zdziwiłem się widząc jak kot z prychnięciem ucieka w stronę uchylonych drzwi.Musiałem go nieźle ścisnąć... - Przepraszam! - krzyknąłem za nim, a brunet zaśmiał się.Podniosłem się na nogi, które miałem jak z waty i skrzyżowałem ręce na piersi, pierwszy raz w życiu patrząc na niego z góry.
- To był gwałt. - powiedziałem z fochem i uniosłem podirytowany brew.
Mój chłopak westchnął ciężko i szybciutko zapiął rozporek, nadal na klęczkach, podchodząc do mnie.
- Ale Panu Malutkiemu się podobało. - trącił palcem moją spokojnie wiszącą męskość i zarechotał jak idiota.
- Zostaw go! - burknąłem i pacnąłem go w łapy. - On się nie liczy...
I bez słów zacząłem się ubierać.Lubiłem się z nim tak droczyć, patrzeć jak mnie prosi bym coś powiedział, jak tuli mnie by mnie udobruchać...ale foch to foch, nie ma tak hop siup!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli się podoba to skomentuj :3